Pytacie mnie w wiadomościach, czy ChatGPT dodaje znaki wodne do generowanych tekstów. Na serio pytacie. Pozdrawiam Tomka, który podesłał mi link do rolki z YouTube’a, obejrzałem ją i postanowiłem się do tego odnieść. Autor twierdzi, że wszystkie teksty z ChatGPT zostawiają ukryte znaki wodne, które pozwalają wykryć, że używasz AI. Ale spokojnie, jest na to łatwy sposób: wystarczy otworzyć edytor tekstu wyświetlający znaki specjalne i…

źródło: https://www.youtube.com/shorts/fm9eJp2RB4c

Okej, stop. Zanim ktoś wpadnie w panikę, że wyleci z pracy albo ze studiów, odpowiedzmy sobie na pytanie: czy to w ogóle prawda?

Skąd się to wzięło? Sięgnijmy do źródła

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do sierpnia 2024 roku. Na łamach serwisu Diverge ukazał się artykuł, w którym czytamy:

„OpenAI nie oznaczy tekstu generowanego przez ChatGPT znakiem wodnym, ponieważ jego użytkownicy mogą zostać złapani.”

OpenAI od mniej więcej 2023 roku miało gotowy zarówno system znakowania tekstów generowanych przez ChatGPT, jak i narzędzie do wykrywania tych znaków. Technologia działała ze skutecznością 99,9%. Brzmi świetnie, prawda? No to dlaczego jej nie wdrożyli?

Odpowiedź jest prosta: pieniądze. OpenAI zapytało wybraną grupę użytkowników, co sądzą o takim rozwiązaniu. Jedna trzecia z nich stwierdziła, że przestanie płacić za ChatGPT. Technologia została porzucona, przynajmniej tak wynika z tamtego artykułu.

Kwiecień 2025: dziwne znaki Unicode

Przenieśmy się bliżej współczesności. W kwietniu 2025 roku na blogu firmy Rumi (Rumi Dogs) pojawił się artykuł, w którym zespół Rumi opisał ciekawe odkrycie: nowsze modele GPT, czyli O3 i O4, wydawały się osadzać znaki specjalne (elementy kodu Unicode) w generowanym tekście. Znaki te pojawiały się głównie w dłuższych odpowiedziach, na przykład przy prośbie o napisanie eseju.

I co na to OpenAI? Nie zdementowali, przyznali się. Ale nie do celowego dodawania znaków wodnych. W aktualizacji z 22 kwietnia OpenAI wskazało, że te znaki specjalne nie są znakiem wodnym. Według nich to po prostu „dziwactwo uczenia się przez wzmacnianie na dużą skalę”. Dzień później, 23 kwietnia, zespół Rumi potwierdził, że problem ze znakami został naprawiony.

I tak naprawdę temat powinien się tu zakończyć. Można się rozejść.

Ale sprzedawcy kursów muszą grzać temat

No ale nie da się rozejść, bo machina clickbaitu nie śpi. Im bardziej temat brzmi sensacyjnie, tym chętniej klikamy, a im chętniej klikamy, tym większe prawdopodobieństwo, że kupimy jakiś kurs albo inne cudowne rozwiązanie. To niestety prosty mechanizm social mediów. I tak ta miejska legenda o znakach wodnych cały czas wraca i się nakręca.

Sprawdźmy to sami

Żeby nie być gołosłownym, można to łatwo zweryfikować. Istnieją detektory znaków specjalnych (jeden podlinkowany przez zespół Rumi, link znajdziecie pod nagraniem na YouTube). Wygenerowałem esej o długości 5000 słów, czyli naprawdę sporą formę, i co? Pojawiają się jakieś kropki, jakieś znaki. Ale to nie są znaki wodne, to zwykłe znaki niedrukowalne, które występują w tekstach cyfrowych. Jeżeli ktoś pracuje w marketingu i wciska ludziom, że to znaki wodne… no, nie komentuję.

Podsumujmy to sobie

ChatGPT nie dodaje znaków wodnych do generowanych tekstów. Cała historia wygląda tak:

Sierpień 2024, serwis Diverge informuje, że OpenAI posiada technologię watermarkingu, ale nie zamierza jej wdrożyć, bo użytkownicy odeszliby od płatnych planów.

Kwiecień 2025, zespół Rumi odkrywa dziwne znaki Unicode w odpowiedziach GPT O3 i O4. OpenAI potwierdza, że to błąd, i naprawia go.

Dziś, sprawdzamy i potwierdzamy: znaków wodnych nie ma.

Zresztą powiedzmy sobie szczerze, nawet gdyby te znaki wodne istniały, ich usunięcie byłoby trywialne. Wystarczyłoby przepuścić tekst przez inny edytor albo inne narzędzie AI (jak Claude), i cały sens watermarkingu szlag by trafił.

Możecie być spokojni, nie musicie się martwić o swoją pracę ani studia. Przynajmniej nie z powodu znaków wodnych w ChatGPT.

Dajcie znać w komentarzach, co o tym sądzicie. Do następnego!