Jan Kinal: Cześć, witam was na kolejnej rozmowie z cyklu „Zrozumieć AI”. Dzisiaj moim gościem jest Dawid Szajner, współzałożyciel agencji Top Online. Cześć Dawid, witam!
Dawid Szajner: Siemanko, witam wszystkich, witam ciebie!
Jan Kinal: Pretekstem do naszej dzisiejszej rozmowy jest ostatni post z LinkedIna Dawida, w którym Dawid… no, taki dość kontrowersyjny statement ogłosił, że jego agencja odchodzi w 2026 roku od link buildingu, od zdobywania linków w procesie pozycjonowania. Więc dzisiaj ten temat mamy na tapecie, dzisiaj sobie porozmawiamy o link buildingu.
Zanim przejdziemy, muszę przywołać twój post, Dawid, dla tych którzy nie czytali go na LinkedInie. Widzicie go na ekranie, a dla tych którzy nas tylko słuchają, pozwólcie że szybko go przeczytam:
„Nowy rok, ta sama oferta, ale już bez linkowania. Odchodzimy całkowicie od linkowania. Od kilku lat mieliśmy podejrzenia, że linkowanie zewnętrzne ma coraz mniejszy sens. W naszych pomiarach wpływ linków na wyniki był marginalny lub zerowy. Kupowanie linków przestało mieć jakikolwiek sens ekonomiczny. Pojawienie się LLM-ów pokazuje to jeszcze bardziej dobitnie. AI nie potrzebuje linków, żeby ocenić jakość strony lub sklepu. Już niedługo będziemy robić zakupy bez opuszczania interfejsu Google’a czy ChatGPT. Nie będziemy wchodzić na sklepy. Ruch agentowy będzie wielokrotnie większy niż ruch ludzki. Myślę, że agentom AI te linki będą tak samo potrzebne jak rybie ręcznik.”
Dawid, słuchaj, bardzo – zwłaszcza ta pierwsza część – dość kontrowersyjny statement. Widziałem komentarze, czytałem komentarze, że różnie odbierany. Również pod moim wczorajszym postem zapowiadającym rozmowę były różne komentarze, zgadzające się z tobą, ale też nie. Więc słuchaj, czy ty się nie boisz z biznesowego punktu widzenia takiego kontrowersyjnego ogłoszenia? Nie boisz się, jak zareagują na to klienci?
Co znajdziesz w tym artykule?
Dlaczego teraz? Ewolucja podejścia Top Online
Dawid: My już od dłuższego czasu tak naprawdę gdzieś komunikowaliśmy klientom, że rola linków w procesie pozycjonowania cały czas spada. To nie jest tak, że wiesz, myśmy się tam obudzili 1 stycznia i stwierdzili: „dobra, to wycinamy i nara z tymi linkami”.
Już od dwóch-trzech lat komunikowaliśmy, że naszym zdaniem linki odchodzą do lamusa. Jakbyś sobie prześledził dokładnie czy to moje wpisy, czy nie tylko wpisy, ale jakieś tam właśnie wywiady i tak dalej – czy Marcina, mojego wspólnika – to bardzo dużo z tego, z takiej naszej ogólnej narracji, była właśnie taka, że no, linki tracą na znaczeniu. Szczególnie linki właśnie zewnętrzne, a już kupowanie tych linków na giełdach – to w ogóle nie ma najmniejszego sensu.
No i przyszedł ten moment, że stwierdziliśmy: „dobra, trzeba będzie zrobić takie odcięcie i wejść w ten nowy rok powiedzmy już bez tego”. Ale nasi klienci byli na to przygotowani. To nie jest jakiś duży szok.
Jan Kinal: To nie jest jakiś duży szok?
Dawid: Nie. Tym bardziej, że okej, tam na LinkedInie zrobiło się trochę zamieszania, ale no, środowisko – wiesz, branża zawsze jest podzielona. Nie zawsze będą zwolennicy jednego i drugiego. Trochę się tego spodziewałem.
Wiesz, też musimy wziąć pod uwagę, że część agencji SEO utożsamia proces pozycjonowania z linkowaniem tylko i wyłącznie. Czyli 80% pracy, jaka jest wtedy wykonywana, to jest nakładanie marży na linki, które kupują z giełd linków. I to jest sprzedawane klientowi jako SEO. Tego typu agencje będą miały coraz większe problemy.
Zresztą ogólnie branża marketingowa teraz raczej nie jest w szczycie, że tak powiem, kondycji finansowej przez to, co się dzieje. Jest pewne przetasowanie i weryfikacja.
Jan Kinal: Zdecydowanie.
Dawid: Dokładnie. Więc tym bardziej, wiesz, część tych agencji broni swojej pozycji za wszelką cenę. Ja nie wiem, czy to jest dobre, czy to jest złe. Ja generalnie uważam, że lepiej adaptować się do tego, co nadchodzi, a nie próbować trzymać się na siłę tego, co kiedyś było.
Jak to było kiedyś: era dominacji linków
Ja pamiętam czas, jak myśmy startowali – to były już kupę lat temu. Wtedy faktycznie linki, no one były niepodważalne. Wtedy wszystko opierało się o linki. Zresztą wtedy nikt nie przejmował się optymalizacją, mało kto robił content. Ładowało się linkami, kupowało się te paczki linków i klienci rośli, i to działało.
Natomiast z biegiem czasu, gdy te algorytmy stawały się coraz sensowniejsze, coraz mądrzejsze, no takie prowizoryczne działania przestały mieć sens. Bo one nie przynoszą w długim terminie jakiegoś sensownego rozwiązania, a wręcz mogą zaszkodzić.
Więc stąd ten mój statement. But tak naprawdę to jest tylko taka wiesz, kropka nad i, bo myśmy już długo się do tego przygotowywali. Zresztą pewnie będziesz nawiązywał też w dalszej części, ale robiliśmy nawet badania.
Badania nad wpływem linków
Chcieliśmy mieć jakąś taką podpórkę, żeby sprawdzić, czy te nasze podejrzenia, czy nasze obserwacje z codziennej pracy z klientami, czy to ma jakiś wydźwięk też w tym, żeby ktoś usiadł i zbadał to tak naukowo – nazwijmy to.
Wzięliśmy pod uwagę chyba 230 klientów w momencie badania, ale braliśmy też normalne wyniki z Google’a – żeby zobaczyć, jak to wygląda. I nie wyszła nam w tych badaniach żadna korelacja między tym, że linki powodują to, że klienci są wyżej.
To nas też utwierdziło w przekonaniu, że trzeba iść tą naszą ścieżką. Ale powiem ci też – trzeba uczciwie powiedzieć – że my nie jesteśmy pierwsi. Są dwie czy trzy agencje, które już parę lat temu stawiały się tylko na takim SEO on-site, czyli budowie wartości bezpośrednio.
Jan Kinal: Kojarzę, kojarzę chyba jedną. Pozdrawiamy, jak nas oglądasz.
Dawid: Nie będziemy wymieniali, żeby ewentualnie… To też nie jest tak, że to jest takie mega kontrowersyjne, bo są takie agencje, które już wcześniej to robiły. Może nie komunikowały tego tak mocno. Podchodzę do tego na zasadzie takiej, że dla części to może być jakieś tam trochę kontrowersyjne, ale w sumie to tak – nie do końca.
Aspekt biznesowy i komunikacja z klientami
Jan Kinal: Dobra, to słuchaj, przejdziemy jeszcze do tego umocowania w testach, badaniach i ogólnie, jeżeli chodzi o całą zmianę tego paradygmatu. Ale jeszcze chciałbym pomęczyć troszeczkę ten temat komunikacji na zewnątrz i tego aspektu biznesowego, wizerunkowego.
Bo słuchaj, tak jak mówisz, są agencje – też znam przynajmniej jedną, jednego pozycjonera, który się wypowiada w takim dość definitywnie, nie korzysta z linkowania od dawna. Ale powiedzmy sobie szczerze: większość branży, większość agencji zdobywa te linki.
Ja powiem – bo my też mamy, może SEO nie jest naszym głównym korem, ale też prowadzimy klientów na SEO i my też zdobywamy te linki. Cała narracja branży jest – tak jak powiedziałeś – jest cały potężny biznes zbudowany wokół link buildingu. Są – jak ładnie powiedziałeś – giełdy, żeby nie wymieniać nazw, gdzie można te linki… To jest gigantyczny biznes.
I czy nie boisz się… Bo ja też rozmawiam z klientami na co dzień i widzę, jak ciężko im jest odnaleźć się. Powiedzmy sobie szczerze: w marketingu jest teraz pewien kryzys czy też przetasowanie, ale też powiedzmy sobie szczerze – branża SEO ma średnią opinię.
Czy ty nie boisz się tego, że o ile swoich klientów dotychczasowych edukowaliście, przyzwyczajaliście do tego, rozmawialiście z nimi i to jest spoko – nie boicie się tej zmożonej retencji? Ale czy nie boicie się, że pozyskanie nowych klientów będzie utrudnione?
Bo ja, rozmawiając z klientami, widzę jak ciężko jest im zaufać pozycjonerowi, agencji SEO. Jak ciężko jest klientom odnaleźć się w tym nowym świecie AI i zmian w Google’u.
Czy tego się nie boisz, że to negatywnie wpłynie na pozyskanie nowych klientów, gdzie wy jesteście takim jednym z kilku, gdzie 90 kilka procent agencji robi ten link building, dostarcza raporty? Oczywiście też nie wszyscy z linkowania żyją. Ale wiesz, klient widzi, że za coś płaci. Klient lubi wiedzieć, że zapłacił i dostać listę: „oni wydali mi część budżetu na te linki, czyli kupili, czyli ja jestem taki spełniony – dobrze wydałem pieniądze na tą agencję, oni reinwestowali moje środki w linki”.
Czy tego się nie boisz, że to wam troszeczkę popsuje pozyskanie nowych klientów?
Plusy i minusy nowego podejścia
Dawid: Na pewno będzie część klientów, która po prostu nam odpadnie. Zresztą już mamy takie pierwsze sytuacje, gdzie klient nie doszedł, gdzie powiedział, że wszystko spoko, że wszystkie wasze wyróżniki w postaci tych narzędzi, które my tworzymy – czyli tam Agent Monitor i tak dalej – że to super, ale on nie jest przekonany do tego, bo właśnie nie mamy linkowania.
Wtedy padają zazwyczaj takie propozycje… Nawet sam klient akurat zaproponował: „może byśmy zrobili tak, że wy faktycznie się tym zajmiecie, a ja sobie osobno gdzieś tam te linki będę dokupował, bo po prostu boję się z tego zrezygnować”. To jest jakieś tam wyjście z sytuacji.
Na pewno będą tacy klienci, którzy się nie przyznają, a odpadną – po prostu przemilczą temat. Stwierdzą: „kurczę, no jednak wolę iść po staremu”. Jest, mimo wszystko, do tej pory… Wydaje mi się, że zdecydowana większość klientów, którzy mówią: „spoko, ufam wam, skoro tak uważacie” – ja w to wchodzę.
Tych klientów my też celujemy. Bo zwróć uwagę: jeżeli my będziemy próbować odwrócić tą narrację rynkową, to my sobie będziemy w tym czerwonym oceanie agencji SEO budować taką małą zatoczkę błękitną, gdzie będą przychodzić klienci, którzy widzą w tym wartość.
Bo jest jakaś grupa – no ciężko zbadać, jak ona jest duża, raczej jest mniejsza niż większa – ale jest grupa ludzi, którzy nie utożsamiają SEO z samym linkowaniem. Bardziej chcą budować tą wartość na serwisie – poprzez właśnie kontent, poprzez optymalizację, czyli pracować nad serwisem i przez to SEO dowozić, a nie przez linki zewnętrzne, które w długiej perspektywie, naszym zdaniem, niewiele dają.
Więc są i plusy, i minusy. Z drugiej strony, na przykład, nawet ten statement, o którym powiedziałeś – to jest pewien rodzaj marketingu.
Jan Kinal: Mhm.
Dawid: I teraz, jeżeli coś takiego się poniesie i ja złapię 20-30 osób, które myślą: „w końcu jest jakaś agencja, która myśli tak jak ja, która chce budować to SEO poprzez działanie na serwisie on-site, a nie na zewnątrz” – no to to przecież to jest dla nas idealny klient wtedy. I jaką my mamy konkurencję? No prawie żadną, bo on nie będzie z nikim innym rozmawiał.
A do tej pory, powiedzmy, miał jakiś tam wybór, ale on był zawężony. No, jak zwykle są plusy i minusy.
Mamy pierwsze przypadki, gdzie klient podziękował za ofertę, bo nie ma linków. Ale też sami widzimy, że właśnie klienci – tak jak powiedziałeś – są mocno zagubieni. Bo z jednej strony utarło się, że te linki są potrzebne, utarło się, że to jest must-have i trzeba to robić.
Ale z drugiej strony klienci nie mają zaufania do agencji SEO. Agencje są raczej znienawidzonymi firmami. Więc jeżeli ktoś podważa ten status, to oni myślą: „kurde, może faktycznie to nie ma sensu, te linkowanie?”
Więc ta lina jest przeciągana w jedną bądź w drugą stronę. Ja myślę, że to się będzie dopiero kształtowało i za jakiś czas się okaże, która strona wygra.
Choć – tak jak mówisz – ten biznes związany z linkami… nie wiem, czy on jest potężny. W sumie nie analizowałem nigdy, jak wielkie tam są pieniądze. Ale na pewno jest zakorzeniony właśnie w głowach i to jeszcze szybko się pewnie nie skończy.
Jan Kinal: To widać po budżetach, jakie są przeznaczane w SEO – jaka część budżetu jest na link building. I to jest spora część.
Dawid: No, ale wiesz… ale czy to jest dlatego, że to jest skuteczne, czy to jest dlatego, że to jest najłatwiejsze do zrobienia?
Jan Kinal: To dobre pytanie.
Wspomnienie „starych dobrych czasów”
Dawid: Ja też pamiętam stare dobre czasy. Wiesz, swego czasu były takie systemy – na pewno pamiętasz – Stating, LinkMe i tak dalej. To tylko dinozaury pamiętają.
Swego czasu moja firma odpowiadała chyba za większość stron zapleczowych, które na Statinku powstawały – gdzieś tam na konferencjach i tak dalej byliśmy wymieniani jako jeden z większych producentów tych zapleczy.
Ja pamiętam, jak to się skończyło. Google nie jest głupie. Google nigdy nie było głupie. Teraz jest mocno obudowane w jedne z lepszych sztucznych inteligencji. I wiesz co? Ja ci powiem szczerze, że ja nie wierzę, że oni nie mają pomapowanych tych wszystkich – jak to ładnie nazwałeś – giełd, ogólnodostępnych miejscówek. Bo tych miejscówek, tych sieci tak naprawdę…
Jan Kinal: No właśnie, widzisz w tym kierunku, z którego gdzieś tam zaczęliśmy wychodzić. Bo popatrz: czemu kiedyś były linki potrzebne? Upraszczając bardzo mocno, na chłopski rozum – algorytmy w tych początkowych fazach, jak Google powstawało, nie były jakieś mega inteligentne. Wystarczyło dopalić linkami i szło.
Dlaczego kiedyś linki działały, a teraz nie?
Dawid: Dokładnie. Dlaczego? Dlatego, że to było rozumiane jako polecenie. Jeżeli mam stronę A i stronę B, i mam linka ze strony A do strony B, to znaczy, że ten ktoś poleca tą stronę. Więc ja ją będę pokazywał wysoko.
Im więcej takich linków do danej strony prowadziło, to był sygnał dla algorytmu: „aha, skoro oni polecają tą stronę, to ja ją będę pokazywał wyżej”. I nie miało za bardzo znaczenia, co jest na tej stronie. Bo algorytmy były na tyle proste jeszcze w odniesieniu do dzisiejszych, że one nie były w stanie skumać, co tam jest na tej stronie. Więc bazowały na tych linkach.
Te linki wtedy miały ogromne znaczenie i mega działały. A dzisiaj – tak jak mówisz – te algorytmy są… Nie wiem, czy to w ogóle da się porównywać do tych algorytmów z lat 2000. To jest przepaść. To jest zupełnie co innego.
Więc już są w stanie tak naprawdę rozpoznać to, co jest na danym serwisie: jaki to jest rodzaj kontentu, co to jest, jaka to jest wartość, co ten serwis nosi, co ten sklep internetowy – jaką on proponuje wartość dla rynku. I to już pozwala na to, że marginalizuje rolę linków.
Przykład: dlaczego same linki nie pomogą dropshipperowi
Podam ci przykład. Jeżeli jesteś dropshipperem, zaciągasz sobie produkty z jakiejś giełdy, z jakiejś tam hurtowni, nie zmieniasz tam nic na tym sklepie – w sensie masz opisy takie same jak wszyscy, ceny takie same jak wszyscy, czas dostawy taki sam jak wszyscy, zdjęcia takie same jak wszyscy, wszystko masz tak samo jak wszyscy – to nawet jak sobie kupisz 1000 tych linków, to ci gwarantuję, że to ci nic nie da.
Bo ty nic nie wnosisz na ten rynek. Ty jesteś tylko powielaczem tego, co już jest.
Jeżeli nie zbudujesz wartości na swoim serwisie – czyli nie wiem, nie wyróżnisz się w jakiś sposób, czyli nie wiem, nie stworzysz jakiegoś unikatowego kontentu, jakiegoś poradnika choćby w jakiejś jednej wąskiej kategorii, na której się skupisz, nie pójdziesz w kierunku tego, żeby – albo nie wiem – założysz kanał na YouTube, gdzie będziesz o czymś opowiadał i to będzie gdzieś tam powiązane z twoim sklepem – nie masz szans. Nie masz szans, żeby te algorytmy cię wybiły, bo ty nie dostarczasz po prostu wartości.
Jeżeli nie będziesz jej dostarczał, linki ci nic nie dadzą.
Czy są wyjątki? Link building w stylu PR
Jan Kinal: W tym kontekście… Natomiast też, bo tam jedną rzecz bym dopowiedział.
Dawid: To nie jest tak, że absolutnie nie ma sensu pozyskiwać nawet jednego linka. Mam okazję, na przykład: prowadzę sobie sklep internetowy z butami i mam dojście do Nike i mogę sobie zrobić tak, że będę miał linka ze strony Nike. Oni tam jakąś wzmiankę o mnie napiszą, jakiś artykuł, że jestem dystrybutorem oficjalnym i podlinkują – no to wiadomo, że to ma sens. Bo to jest link z wartościowej strony i tak dalej.
Ale to nie jest kupowanie linków w takim klasycznym rozumieniu SEO linkami i pozyskiwanie ich co miesiąc z tych giełd. To już idzie, podchodzi bardziej pod PR taki.
Jan Kinal: Aha, no właśnie. Tutaj słuchaj, kolejne pytanie troszeczkę wyjąłeś mi z ust. Chciałem cię o to zapytać. Teraz dosłownie mam zapisane w notatniku na dowód.
Bo słuchaj, ja ci powiedziałem na początku, że my kupujemy linki. Kupujemy linki, ale właśnie tutaj też taka gwiazdeczka. Bo my nie kupujemy tego na giełdach. My mamy gdzieś swoje kontakty z różnymi dziennikarzami, jakieś portale – nie portale. I w ten sposób je kupujemy. Czyli kontakty wyszukujemy, miejscówki albo już mamy swoje miejscówki – nie powiem jakie, ale mamy jakieś swoje kontakty gdzieś i tak dalej.
I my w ten sposób kupujemy linki – kupujemy linki właśnie dedykowane pod klienta, gdzieś na zasadach klasycznego PR też. Nie tykamy giełd, też nie kupujemy na tych wszystkich popularnych sieciach PBN i tak dalej, tam gdzie wszyscy mogą kupić i gdzie te listy krążą tak naprawdę w internecie. My tego nie tykamy.
I właśnie, czy ty też to skreślasz? Rozumiem, chyba że nie? Że takiego linkowania, tego PR-owego troszeczkę?
Dawid: Tak, nie skreślam tego kategorycznie. Bo te wzmianki, ogólnie taki PR ma paradoksalnie teraz spore znaczenie w kontekście LLM-ów. Prawda? Bo cytowania wpływają na wiarygodność serwisu. W związku z czym później jest to brane przez te LLM-y pod uwagę.
Zadałbym sobie takie pytanie: jeżeli mam możliwość zakupu linka z jakiegoś naprawdę wartościowego serwisu, to ten link nie będzie kosztował 200 zł, tylko będzie kosztował kilka tysięcy złotych.
I teraz: czy lepiej kupić tego jednego linka za te kilka tysięcy złotych na miesiąc, czy lepiej te kilka tysięcy złotych, zamiast kupować tego linka, wpakować w swój serwis?
I to jest to pytanie. Bo my sobie takie pytanie zadaliśmy i od tego wyszliśmy. I nam kategorycznie wyszło, że zdecydowanie w długim okresie czasu lepiej jest pracować nad serwisem klienta. To jest droga dłuższa, trochę cięższa, ale w długim okresie czasu ona będzie bardziej efektywna i budujesz coś, co będzie zawsze. A link prędzej czy później prawdopodobnie wygaśnie.
Więc tutaj trzeba sobie zadawać pewne pytania. I ja – tak jak mówię – ja kategorycznie nie skreślam tych linków. Bo też rozumiem, że jeżeli nie wiem, ktoś zaczyna dopiero i na przykład ma ogromne problemy z indeksowaniem – ogólnie w Google’u są problemy z indeksowaniem – i ktoś ma świeży serwis i tak dalej, a ma budżet spory, to pewnie też bym gdzieś tam jakąś część tego budżetu chociażby na pierwsze parę miesięcy wrzucił, żeby pozyskać właśnie jakieś artykuły gdzieś z jakiś branżowych serwisów, żeby chociażby to indeksowanie poprawić.
Ale to nie byłby na pewno core mojej strategii SEO. Moją strategią SEO byłoby to, żeby właśnie budować wartość bezpośrednio na serwisie.
My staramy się tak to tłumaczyć naszym klientom, tak przedstawiać. Że wiesz, on sobie gdzieś tam pozyska jakiegoś linka czy coś – spoko, nie ma problemu. Tylko jak masz co miesiąc wydawać 10 000 zł na SEO i z tego siedem ma iść na linki, a trzy na pracę na twojej stronie, to zastanów się, czy nie lepiej obrócić te proporcje. Albo po prostu z tych linków zrezygnować, a większą część przeznaczyć właśnie na serwis.
Przyszłość SEO według badań patentów
Naszym zdaniem, w ogóle przy tych zmianach, które idą – a my dość dużo czasu poświęcamy na rozkminiane, bo w przeciwieństwie do was, u nas jest to jedyna nasza usługa – SEO – i budujemy narzędzia w oparciu o tą usługę. W zasadzie tylko na tym się skupiamy.
Dużo czasu poświęcamy na rozkminiane i tak dalej. I powiem ci taką ciekawostkę: zbadaliśmy jakiś czas temu wszystkie patenty, jakie zgłasza Google, Microsoft…
Jan Kinal: A to, poczekaj… To bo teraz przechodzimy już do tego umocowania w danych. O to chciałem cię zapytać.
Tylko, żeby tak zamykając ten aspekt biznesowy komunikacji… Chciałbym też podsumować, że poniekąd jesteśmy konkurencją. Ale muszę przyznać, że wam kibicuję w tym podejściu. Też… Bo jednak branża ma okopną opinię, na którą sobie zasłużyła tak naprawdę, w oczach klientów.
Dawid: Mówię, będzie jeszcze gorsza! Będzie jeszcze gorsza!
Tutaj wrzucę jeszcze jeden wątek. Wiesz dlaczego? Dlatego, że w tej chwili dzieje się jeszcze jedna rzecz, o której… Widzę, że się pojawiają pierwsze wpisy na LinkedInie podważające to – w końcu, bo się dziwię, że to tak długo trwało.
W ogóle branża SEO idzie w kierunku monitorowania widoczności w LLM-ach. SEO i GEO to dwie strony tej samej monety.
Jan Kinal: Tak, tak, tak.
Dawid: W klasyczny sposób – taki, jaki monitorowało się tradycyjne SERPy – to nie ma najmniejszego sensu! Absolutnie nie da się w taki sam sposób monitorować widoczności w LLM-ach.
O tym też porozmawiamy. Tutaj powiem ci, że będzie… Myślę, za – nie wiem, czy za parę miesięcy – ale to prędzej czy później rynek to dostrzeże. I myślę, że to w ogóle będzie tak: branża jest z jednej strony już odłączona, to z drugiej strony będzie jeszcze bardziej…
Ja myślę, że właśnie takie podejście jak wasze – też, że stawiacie na szczerość i taką komunikację wprost do klienta, edukowanie klienta i bycie w biznesie klienta – długoterminowo wygra.
Dawid: No, my… Ale teraz mamy na przykład przez to problem. To z tym, z linkami mamy – starym, powiedziałbym – że zero problemów. To klienci raczej rozumieją. Ale widoczność w LLM-ach – ni cholery!
W tej chwili narracja rynku jest taka, że oni wszyscy chcą mierzyć widoczność, chociaż to nie ma sensu. I teraz masz wyjście: albo się na to zgadzasz i wiesz, że robisz coś bez sensu, co nie ma absolutnie żadnego znaczenia – ta widoczność jest tak, jakbyś sobie kostką rzucił i losował tą widoczność – albo po prostu tego nie robić i tracić klientów.
To jest prawdziwa zagwozdka dzisiaj.
Jan Kinal: Tak, tak.
Dawid: No, my mamy to szczęście, że mamy to SEO, mamy kilku dużych klientów i mamy tą przyjemność właśnie rozmawiać z nimi i być z nimi – w sensie, być troszeczkę częścią ich marketingu i biznesu – i komunikować wprost, jak to wygląda.
Ale klienci – tak jak do raportów z linkowania… Znowu, nie wszystkie agencje to dostarczały, bo powiedzmy sobie frost – były takie agencje, które przez długie lata brały hajs i nic nie robiły tak naprawdę. Wszyscy je znamy.
Ale klienci są przyzwyczajeni do raportów linków i do pięknej zielonej tabelki pozycji top 10. A to nie jest możliwe obecnie. I edukowanie, bycie szczerym…
Jan Kinal: Zasysali albo Zenuta, albo…
Dawid: …i ona zawsze rosła. A rosła dlatego, że baza słów, które były czesane, rosła. Więc widoczność zawsze rosła.
Jan Kinal: Tak.
Szczegóły badań nad wpływem linków
Jan Kinal: To słuchaj, mamy ten biznesowy aspekt, wątek poruszony. Tak jak mówię, życzę wam tutaj powodzenia i kibicuję z takim podejściem szczerym i po prostu stawianiu na relacje pogłębione z klientem.
Ale porozmawiajmy sobie jeszcze o tym link buildingu. Zanim przejdziemy do monitorowania LLM-ów i ogólnie zmian branżowych – jakbyś mógł troszeczkę opowiedzieć o tych waszych testach, takim umocowaniu w danych?
Dawid: To jest mega ciężki temat, bo myśmy to badanie przeprowadzali dwa razy. Tam zatrudnialiśmy w ogóle z zewnątrz osoby, bo my nie mieliśmy takich kompetencji wewnątrz. Więc szukaliśmy… To tam znaliśmy osobę chyba z… czekaj, z Poznania. Tam jest uniwersytet czy tam jest politechnika, chyba z Politechniki Poznańskiej.
Jan Kinal: To mamy tutaj.
Dawid: Tak. Chyba. Kurczę, nie pamiętam z której to uczelni, ale właśnie osobę, która się w tych, na tych badaniach zna. I zaproponowaliśmy, co chcemy zbadać. Właśnie, że dostarczymy tyle ile danych możemy od naszych – na bazie naszych klientów. Ale chcielibyśmy też to zbadać na próbce jakiejś większej właśnie.
I tam chyba wyszło nam, że 100 000 wzięliśmy wyników pod uwagę z różnych branż. To nie jest też jakoś mega dużo – trzeba to też… Ale my, no, mamy jakieś tam ograniczone fundusze, a tego typu badania są dość drogie w przeprowadzeniu.
I możemy w sumie podlinkować, bo ja nie podejmę się tematu tłumaczenia tego tutaj. Dlatego że to jest naprawdę skomplikowane. Tam wchodzą te wszystkie zależności, korelacje. I my tam to przedstawiamy w tabelkach: jaki czynnik jaką ma korelację z wynikiem i tak dalej, albo gdzie nie ma tej korelacji.
Myśmy to rozbili na dwa artykuły, które zostały u nas opublikowane. I tamto opisujemy najprostszym językiem, jakim się da. Ale przyznam, że wydaje mi się, że trzeba przeczytać to parę razy, na spokojnie, żeby faktycznie do tego dojść.
W każdym razie konkluzja jest taka: nie udało nam się dowieźć tego, że większa ilość linków wpływa na wyższe pozycje w SEO. Nie znaleźliśmy takiej korelacji.
Jan Kinal: Dobra, to będzie w przypiętym komentarzu.
Dawid: Dokładnie. Więc tam są też – bo tam nie tylko o linki chodziło – tam są też inne różne czynniki badane. Zachęcam, jak ktoś w takie technikalia lubi.
Myśmy to też mieli taki plan, że okej, ogłosimy to – pewnie też będzie marketingowo trochę – ale chcieliśmy to też przedstawiać klientom. Ale klienci, jak to wysyłaliśmy: „my z tego nic nie rozumiemy, po prostu – dobra, ja ufam”.
Że tak jest. I też nie ma się co w sumie dziwić. Jak płacisz hajs za coś, to chcesz, żeby ktoś to zrobił po prostu. Albo mu ufasz, albo nie. I zazwyczaj nie chce ci się nawet zagłębiać w to, jak to tam technicznie jest ograne. Bo masz masę swoich rzeczy i na tym się skupiasz.
Jest może dwóch na 10 klientów, coś tam się w to zagłębia, bo gdzieś tam o tym SEO coś czytał i tak dalej, i się nad tym zastanawia. Ale większość klientów ma to gdzieś po prostu. I albo ufa i idzie z nami, albo nie ufa – no i wtedy z nami nie idzie. Wtedy idzie sobie do jakiejś innej agencji.
W każdym razie podjęliśmy takie próby – to jest właśnie z tymi badaniami. Może zrobimy kontynuację, kto wie. Nie widzę chyba większego sensu, bo takie badanie to trochę trwa i kosztuje.
A oprócz tego, to właśnie gdzieś tam też robiliśmy sobie takie testy – najbardziej proste, jakie można. Czyli strony internetowe zakładaliśmy swoje i na tych swoich serwisach żeśmy po prostu pozycjonowali: i z linkami, i bez linków, żeby zobaczyć, jakie są różnice.
I powiem ci, że tych różnic za bardzo nie było widać – w tempie wzrostu widoczności, w tempie osiągania efektów SEO.
Zresztą, my mamy taką historię, że kiedyś mieliśmy swoje własne sklepy internetowe – takie, które funkcjonowały normalnie na rynku. Tam nie było w ogóle linkowania. W sklepie… Sprzedaliśmy, bo się pojawiła okazja i chcieliśmy się skupić właśnie na Top Online.
Ale jeden sklep – to był sklep z kolorowymi skarpetkami – on na frazę „skarpetki” był na drugim miejscu, zaraz za Allegro, bez żadnego linka.
Jan Kinal: No.
Dawid: Teraz już niestety nie, bo został sprzedany. Tam już to parę lat temu, grubo. I już tam w tym topie się nie utrzymuje.
W każdym bądź razie wtedy to też nam dawało właśnie do myślenia. Ale wtedy nie mieliśmy jeszcze odwagi, żeby pójść z tym dalej – żeby to przełożyć na… Bo po prostu szliśmy z taką ogólną narracją, która była bezpieczna.
Ale te właśnie… Z czasem, jak zaczęliśmy gdzieś tam dojrzewać do tego i więcej testować, więcej się zastanawiać, to stwierdziliśmy: „nie, trzeba pójść w tym kierunku”.
Analiza patentów Google, Amazon, Microsoft
Zachęcam w ogóle do tego, bo to jest mega ciekawe – jak sobie przejrzysz patenty właśnie różnych firm. Szczególnie polecam tych największych: typu Google, Amazon, Microsoft.
Tak wspomniałeś o tych patentach, że to przeanalizowaliście?
Dawid: Tak, tak. Analizowaliśmy to w ostatnich latach. Nie znajdziesz nic o linkach! Ale znajdziesz mega dużo – o, szczególnie w kontekście Google’a mówię, bo to na tym się skupiamy – o hiperpersonalizacji wyników, znajdziesz dużo o bazach wektorowych, o semantyce, o machine learningu.
I to nam mówi, w jakim kierunku będą szły wyszukiwarki. A właściwie, jeżeli patrzymy na te zmiany, które idą obecnie, to ja nie wiem, czy to będzie można nazywać w ogóle wyszukiwarkami. Bo to w zasadzie będą asystenci, agenci… Nie wiem, jak to nazwać.
Universal Commerce Protocol i przyszłość zakupów
Jeżeli weźmiemy sobie na przykład ten UCP, który został ogłoszony – ten Universal Commerce Protocol – to też możemy wrzucić tutaj, bo to robi wrażenie, jak pokazujemy klientom, jak niedługo będą wyglądały zakupy. Że nie trzeba będzie wchodzić na sklep internetowy, tylko te zakupy zrobisz bezpośrednio z interfejsu Google’a.
Kurczę, to robi wrażenie! Że ten rynek naprawdę mocno się zmienia.
Ja tam nie widzę miejsca za bardzo na linkowanie. Ja tam nie widzę za bardzo miejsca na linkowanie.
Jan Kinal: O tym, co nadchodzi, to też sobie pod koniec porozmawiamy. A teraz weźmy na tapetę temat, na który się nie umawialiśmy tak naprawdę, ale spontanicznie nam wyszedł – czyli monitorowanie pozycji w dobie LLM-ów.
Jakie jest twoje zdanie na ten temat? Jak wy sobie z tym radzicie?
Monitorowanie widoczności w LLM-ach: dlaczego to nie ma sensu
Dawid: Wiesz co, najpierw próbowaliśmy to robić. Ale bardzo szybko okazało się, że to nie ma najmniejszego sensu. Dlatego że ten sam prompt daje totalnie różne wyniki – nawet na tym samym urządzeniu, powtórzony ten sam prompt na drugi dzień, na przykład.
Więc stabilność wyników jest zerowa. I ona będzie zerowa. Dlatego że wręcz będzie się jeszcze ta niestabilność zwiększać. Dlatego że właśnie chyba już wszystkie LLM-y mają pamięć. Czy są jeszcze jakieś, które nie mają? Bo nie kojarzę. Wydaje mi się, że GPT, Gemini i Google…
Przy tym, jak mają pamięć, te… i monitorują każdy nasz ruch, wiedzą o nas wszystko – te wyniki będą tak personalne, że absolutnie badanie takiej ogólnej widoczności nie będzie miało racji bytu. Dlatego że każdy będzie miał swoją.
To nie ma to najmniejszego sensu. Zresztą polecam tym, którzy twierdzą, że jest inaczej: wykupcie sobie trzy narzędzia do monitorowania tej widoczności i zobaczcie sobie wyniki. Dostaniecie je totalnie – każdy będzie inny. To jest najlepsze podsumowanie.
Jan Kinal: No, ale znowu, widzisz, teraz taka jest narracja rynku. Bo to jest takie najprostsze myślenie – w sensie takim, że: „było SEO, były normalne wyniki top 5, top 10 – no to robiliśmy tak, że odpytywaliśmy Google’a, i te wyniki żeśmy sobie zaczytywali. I tak mogliśmy badać tą widoczność. No to zróbmy tak samo dla LLM-ów”.
No tylko że LLM-y zupełnie inaczej działają. Więc nie ma szans, żeby te wyniki były wiarygodne.
Agent Monitor: mierzenie ruchu agentowego
My poszliśmy w ruch. I właśnie zaczynamy raportować naszym klientom ruch z LLM-ów.
Przy czym – jak mówię „ruch” – to co masz na to jakie masz pierwsze skojarzenie, jak mówię „ruch z LLM-ów”?
Jan Kinal: Fizyczne przejścia ludzi. Czyli coś sobie wpisujesz w ChatGPT, on tam coś ci wyświetla i ja klikam i wchodzę.
Dawid: No dokładnie. Ale i to jest ten tradycyjny ruch. Natomiast my uważamy, że ten ruch będzie ginął, ten ruch będzie malał. Tylko i wyłącznie…
Bo ja, na przykład, podam ci przykład. Większość usług obecnie szukam w LLM-ach, czy to Perplexity, czy to ChatGPT tak naprawdę. I to nawet nie są przejścia.
Jan Kinal: No, bo ja z poziomu chatbota dzwonię.
Dawid: No właśnie! Po prostu! Mi Perplexity robi tabelkę, na przykład. Nie wiem, ostatnio co tam szukałem… Majstra do wymiany okna. I po prostu zrobił mi tabelkę.
Jan Kinal: I to jest dobry przykład. Zatrzymajmy się przy tym przykładzie. Wpisałeś sobie jakiegoś tam prompta, dostałeś jakieś tam odpowiedzi, mogłeś poprosić o porównanie. Poprosił, dał ci kontakty. I ty zadzwoniłeś od razu z…
Dawid: Od razu z poziomu bota! Dokładnie.
Jan Kinal: Nie odwiedziłeś. Analytics nie zliczył żadnej wizyty.
Dawid: No tak, bo ty nie kliknąłeś. Ale w twoim imieniu LLM wysłał boty, które weszły na te strony, sczytały tam informacje, a później LLM przygotował tą odpowiedź, którą tobie wyświetlił.
Więc w twoim imieniu ten ruch się odbył. Tylko ci ludzie nawet nie wiedzą, że on był. Bo go nie mierzą.
I właśnie Agent Monitor mierzy ten ruch. Czyli on mierzy ruch tak zwany agentowy. Czyli ty coś wpiszesz w LLM-ie – to on wysyła boty, które idą na różne strony, pobierają te informacje. I my to mierzymy. Jak często AI wchodzi – tak w cudzysłowie – AI wchodzi na twoją stronę.
Jan Kinal: Bo to też 100% nie pokryje jednak.
Dawid: No, dokładnie. Ale jednak mimo wszystko badamy to po stronie serwera. Więc jesteśmy w stanie 100% stwierdzić, że ta wizyta miała miejsce bądź nie. I jaka podstrona została odwiedzona, a jaka nie.
I w tej chwili to zaczynamy raportować. To też nie jest takie łatwe, bo to trzeba mierzyć właśnie po stronie serwera. Więc implementacja tego nie jest trudniejsza niż Analytics. Musisz kawałek kodu wrzucić. Więc mamy integrację tam z… Mamy z Prestą, mamy z WooCommerce, jeszcze z… Kuser jeszcze.
No, i to nie jest… Tych softów jest cała masa, a nie do wszystkiego możemy to… Nie każdemu możemy to podpiąć.
I my idziemy w tym kierunku. Naszym zdaniem to będzie jedyne miarodajne.
Zobaczymy, jak to się rozwinie. Bo tak jak mówisz, nie ma 100% gwarancji, że jeżeli bot cię odwiedził i zaciął jakieś informacje, że on nie użyje odpowiedzi. Może coś indeksować po prostu.
Hiperpersonalizacja i monitoring – dlaczego to nie ma sensu
Jan Kinal: Wróćmy do monitorowania. Bo tak jak ty mówisz, my też uważamy, że to jest bez sensu. I to jest logiczne, że to jest bez sensu. Bo jak ja klientom tłumaczę: taki ChatGPT ma na twój temat więcej informacji niż, nie wiem… Nawet pokusiłbym się o stwierdzenie: że Facebook.
Bo słuchaj, ChatGPT wie, jaki ty jesteś. Zna twój charakter z tego, jak ty piszesz z nim, o co ty pytasz często – o prywatne rzeczy, gdzie pracujesz, co robisz, jak to robisz… Masa rzeczy! Taki profil psychologiczny twój.
To jest – tak jak powiedziałeś – hiperpersonalizacja. I każdy z nas będzie miał troszeczkę inne wyniki, w zależności od tego…
Dawid: Całkowicie inne! Całkowicie, w zależności od tego, jakim człowiekiem jesteś. Czy ty jesteś bardziej oszczędny, czy może lubisz sobie poszaleć i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.
I to będzie tylko postępować. Bo popatrz, jak wejdą te zakupy bezpośrednio… Im więcej korzystamy z tych narzędzi, to ten profil nasz jeszcze bardziej dokładny się robi.
Jan Kinal: A pomyśl sobie, że to będzie tylko postępowało. Bo dzisiaj oni mają te informacje, ale będą mieć jeszcze więcej, jak na przykład wprowadzą zakupy bezpośrednio z tego. Bo będą widzieć, co ty kupujesz, co wybierasz i tak dalej, jakie masz nawyki właśnie zakupowe.
Dawid: Więc jeszcze… Słuchaj, te wszystkie konsumenckie rzeczy, które jeszcze w Europie nie są… Tam ChatGPT Health jeszcze… Nie pamiętam, jak to się nazywa, ale ten taki asystent ChatGPT, gdzie możesz swoje tematyczne newslettery czy tam robić. Jeszcze wpuścisz na pocztę ChatGPT, żeby ci maile podsumowywał i tak dalej, i tak dalej.
To jest super profil!
Jan Kinal: Facebook, stary dobry, odbij od razu! Bo pewnie część słuchaczy czy widzów może myśli: „no, ale ChatGPT to tam ciągle Google dystansuje tego ChatGPT-a”.
Google zrobi to samo! Wczoraj czytałem dosłownie, że Gemini – tego asystenta – wpuszczają na pocztę. Że będziesz mógł sobie włączyć Gemini na poczcie i on ci będzie po prostu tam hasał po twojej skrzynce mailowej.
Oczywiście oni mówią, że to nie będzie używane, bla bla bla i tak dalej. No, słuchaj, czy wierzymy korporacjom, co oni tam robią?
Dawid: Nie.
Jan Kinal: Więc monitorowanie… Hiperpersonalizacji naprawdę. I tutaj… I tutaj, zobacz, w kontekście linkowania: jeżeli twój profil, który oni sobie na twój temat zbudują, LLM dojdzie do wniosku – na podstawie informacji, które ma o tobie – że ma zaproponować ci sklepy X, Y, Z, to jeżeli sklepy A, B, C będą mieć multum linków, to on ci je zaproponuje?
Dawid: No, nie zaproponuję ci ich, bo i tak ci zaproponuję pod twój profil.
Jan Kinal: Tak. Chodzi o wizerunek.
Dawid: Więc pod tym kątem tym bardziej to linkowanie nie będzie miało sensu. Bo będziemy szli właśnie w tę hiperpersonalizację.
Ale może nie wracajmy już do tego…
Jan Kinal: Stary dobry PR.
Dawid: Trochę tak, trochę tak. Więc treści wartościowe, treści, autorytet, optymalizacja. I to wracamy do podstaw troszeczkę.
Ja bym powiedział, że w ogóle usługa SEO się pod kątem takim technicznym uprości. Bo naszym zdaniem wszystko to, co my gdzieś tam sobie rozkminiliśmy, przeanalizowaliśmy – to wszystko pójdzie w bardzo wysokiej jakości kontent.
I długi ogon, który znaliśmy do dzisiaj, to będzie krótki ogon. A długi ogon taki prawdziwy, który będzie – to będzie ogromny. Bo będziemy szli w tak zwane topiki. Prawdopodobnie dlatego, że zapytania, które my wpisujemy albo mówimy do LLM-ów, one są wielokrotnie dłuższe, prawda, niż frazy.
Więc zupełnie inaczej to wyszukujemy. Ale też inaczej jest budowana odpowiedź, bo tam już wchodzą te bazy wektorowe i semantyka. Więc te odpowiedzi są dużo, dużo lepsze.
Co robić na serwisie, żeby być widocznym w AI?
I teraz, jeżeli miałbym powiedzieć, co można robić na swoim serwisie:
Twórz naprawdę wartościowy kontent, odpowiadaj na pytania użytkowników.
To nie chodzi już o to, żeby – wiesz, tak jak kiedyś było – że masz jakąś frazę i musisz zrobić jak najdłuższą treść na tą frazę. To wszystko zależy od intencji użytkownika.
Są narzędzia, które pozwalają sprawdzić, jaką intencję ma dana fraza, dany prompt. I tam ci dokładnie to narzędzie poda, co powinieneś mieć na swojej stronie internetowej, żeby odpowiadać na daną intencję.
Jeżeli to masz, to prawdopodobieństwo tego, że będziesz wyświetlony, wzięty pod uwagę przez LLM-y, bardzo mocno rośnie.
I jak zrobisz te 20%, to to jest te 80% efektu, które ci to przyniesie.
Jeżeli będziesz tworzył wartościowy content – on będzie stale rozbudowany, nie będziesz przepisywał tego, co już jest, tylko będziesz faktycznie coś wnosił – to ci da dużo więcej niż wszystkie inne te dookoła działania.
Jan Kinal: Tak, tak. I to widać. Bo o ile SEO stricte – usługa SEO – nie jest naszym głównym biznesem, to content jest naszym głównym biznesem. I widzimy to, że klienci, którzy swego czasu odeszli do ChatGPT-a na zasadzie „sam se wygeneruję”, wracają.
Tak naprawdę idziemy w kierunku merytoryki. Czyli znowu troszeczkę – powiem – wchodzimy jeszcze głębiej w tematy.
Dzięki Bogu, te chore czasy, kiedy ja się czułem, że my, tworząc treści, to – nie wiem – ciasto pieczemy. Bo wiesz: ma być 6000 znaków, 10 razy fraza, trzy razy w stronie biernej, raz w lidzie, dwa razy tutaj. I wiesz, powtórzenia…
Dawid: Nie mają znaczenia!
Jan Kinal: Nie! Tak.
Dawid: Bo LLM-y patrzą na kontekst. LLM-y rozumieją treść. To są już zaawansowane algorytmy.
Jan Kinal: A słuchaj, ja słyszę o agencjach, które wciąż tak funkcjonują. Dużych agencjach, które mają wytyczne takie do tworzenia treści wciąż sprzed dekady!
Dawid: To jest niesamowite dla mnie!
Jan Kinal: To według mnie… Branża będzie… Będzie pieprznięcie, że to… Według mnie będzie ciekawe po prostu. Będzie przetasowanie.
Dawid: No, bo jak z tego, co ja słyszę i rozmawiam gdzieś po znajomych i tak dalej, gdzieś pracujących w dużych agencjach – to tam jest paradygmat sprzed kilku lat tak naprawdę. Oni się zatrzymali, kurczę, w poprzedniej epoce!
Jan Kinal: To jest niesamowite.
Dawid: No. Większe agencje mają też mniejszą zdolność do szybkiego reagowania, do zmian. I raczej bronią status quo.
Zobaczymy, zobaczymy, jak to wyjdzie. To też jest pytanie, jak szybko rynek się wyedukuje – w sensie klientów. Bo jak będzie to postępowało wolno, no to takie agencje dalej będą się trzymać.
Zobaczymy, jak Google włączy AI Mode na pełnej – to przyspieszy.
Pomiar efektywności w nowej erze AI
Jan Kinal: Ale słuchaj, to od razu płynnie do ostatniego mojego pytania. Bo już za chwilę będziemy mieli godzinę.
Ja jeszcze chcę wrócić do tej kwestii pomiaru efektywności. Bo to jest naprawdę obecnie największy problem. Największy problem. I to jeszcze raczkuje, bo on wybuchnie właśnie w momencie, jak wejdzie tryb AI już w Google’u na pełnej. I będzie się dało dokonywać zakupów – czy to z ChatGPT, czy z Google’a.
I wtedy będziesz miał zamówienia, których nie będziesz widział w Analytics często. Bo one będą zrobione nie przez człowieka, tylko będą zrobione przez asystenta, który… No, nie wyłapie Analytics.
Już dzisiaj marketerzy mają problem: nie wiemy, ile mamy ruchu z AI. Bo to, co widzimy w Analytics, to są tylko przekliki ludzi. Ale rzeczywisty ruch, który jest wykonywany właśnie na stronach w imieniu ludzi, ale za pośrednictwem botów, jest wielokrotnie większy. Tylko mało kto to mierzy.
I my idziemy właśnie w tym kierunku. I zachęcam, żeby się zastanowić właśnie, jak zamierzamy tą analitykę sobie gdzieś tam wewnątrz biznesów własnych wykorzystywać. Bo za chwilę naprawdę będzie problem, żeby podejmować jakieś długofalowe decyzje biznesowe. Bo nie będziemy mieć tych danych. Jak nie będziemy mieć tych danych, no to co? Będziemy sobie strzelać?
Widoczność nie będzie miała sensu – to wszyscy wiemy. Nie wiem, ile to się jeszcze utrzyma. Pewnie jakiś czas się jeszcze utrzyma, bo jest kilka wiodących firm, które utrzymują tą narrację, że tak trzeba. Więc pewnie to się jeszcze chwilę utrzyma.
Ale w końcu przyjdzie taki moment, gdzie: „okej, dojdziemy do takiego wniosku: no, ale ta widoczność nie ma sensu. To jak mamy ten ruch mierzyć? Jak to robić?”
Więc tutaj będzie ciekawie na pewno. Także naprawdę to jest duży problem. I tutaj widzę ogromne problemy w najbliższym czasie dla niektórych. Problemy dla niektórych, okazje na swój niebieski, błękitny ocean.
Dawid: No, my to jakoś tam próbujemy wykorzystać. Ale też, wiesz, jak walczysz z całym rynkiem i jesteś tym jednym z pierwszych – chyba w Polsce – to chyba pierwsi jesteśmy, którzy o tym gdzieś tam jasno, tak głośno…
Jan Kinal: Podnoszą.
Dawid: …wystawiasz się na strzały całej branży. Bo podważasz… Nie tylko branża ci nie płaci – klienci ci płacą. A też z tyłu głowy musisz dokładnie…
Jan Kinal A też z tyłu głowy musisz mieć zawsze takie coś, że: „może, kurde, się mylę? Może to jednak jest trochę inaczej?”
Bo to też trzeba gdzieś tam mieć ten zawsze bezpiecznik z tyłu głowy, że może to będzie tak, że jednak nie mam racji.
Więc co? Co do mylenia się, to przyszłość…
Wizja przyszłości bez stron internetowych
Jan Kinal: No, słuchaj, ja jestem w stanie sobie wyobrazić przyszłość, że nie będzie stron internetowych.
Dawid: Ja też! Wiesz co, ja o tym przestałem mówić, bo patrzyli na nas jak na debili, jak żeśmy o tym mówili.
Mi się wydaje, że to są kilka najbliższych… Może dekada. I strony internetowe mogą stracić rację bytu.
Bo ja sobie wyobrażam taką przyszłość: w obecnej formie one będą po prostu do – w cudzysłowie – bazami danych, dostarczycielami. Takie API po prostu. Strumień danych. Na przykład twój – wszystko, co masz na sklepie: twój magazyn, twój stock, ceny, logistyka, wszystko, opis, description i tak dalej – wystawione jako API.
To co Google wprowadziło – ten protokół dla agentów kilka dni temu tak naprawdę to ogłosili.
Więc ja sobie wyobrażam, że ja w przyszłości będę miał swojego asystenta, agenta – jakkolwiek to będzie. Chyba jedna… Nie, to mi się wydaje, że to się ujednostajni. Że agent, asystent – to będzie, to przyjmie się jakaś tam nazwa.
I ja w telefonie odpalę mojego tego asystenta, powiem mu: „słuchaj, znajdź mi właśnie jakiegoś fachowca od wymiany okna w Poznaniu”. I on ruszy na poszukiwania.
I słuchaj, sztuczna inteligencja nie potrzebuje strony z zajebistym UX-em, designem – w ogóle nie potrzebuje. Bo inaczej patrzy na stronę.
Dawid: Potrzebuje dane! Konkretne dane!
Jan Kinal: O tym właśnie mówię!
W kontekście tych pomiarów: dzisiaj opieramy się o Google Analytics 4, który mierzy wszystkie wyniki po stronie przeglądarki. AI przegląda zupełnie inaczej tą stronę. On nie wchodzi tak jak użytkownik.
Więc ja sobie wyobrażam tą przyszłość, że strony właśnie nie będą wyglądały tak, jak teraz wyglądają. Nadal będzie istotny ten PR – jakkolwiek go nie nazwiesz, SEO, nie SEO. Mi się wydaje, że to po prostu ewoluuje w stronę tego, co powiedzieliśmy: czyli te wzmianki na temat firmy będą potrzebne w internecie, optymalizacja, dopięcie tych wszystkich procesów ze sobą do kupy.
Ale jednak ja nie będę musiał wejść na stronę. Za mnie to zrobi agent. I on dokona konwersji albo po prostu zrobi mi listę – tak jak powiedziałem – telefonów.
Dawid: Będziesz wszystko robił z poziomu albo ChatGPT, albo właśnie Google’a, albo jakiegoś innego – Microsoftu, jakiegokolwiek innego chatbota.
Nie będzie kilka wiodących. Po prostu ty, jako – na przykład – jeżeli masz sklep internetowy, właśnie prawdopodobnie jakimś protokołem A2A, czyli agent-to-agent, połączysz się z nimi. I one będą się komunikować.
I nie wiem, czy chcesz, żeby tak było. Bo to jest kompletnie wywraca… Trzeba się wtedy na takim rynku uczyć od zera prawie wszystkiego.
Jan Kinal: A pewnie będzie.
Dawid: Bo wiesz, teraz oknem jest przeglądarka internetowa na internet – jak sama nazwa wskazuje. Odpalasz kompa, pierwsze co robisz: włączasz przeglądarkę, żeby wejść w internet.
Ja widzę, co ChatGPT – chociażby OpenAI – komunikuje, w jakim kierunku dąży. To takim, żeby to ChatGPT był tym twoim oknem na internet. Żebyś ty z poziomu ChatGPT, Perplexity czy jakiegokolwiek jednego chatbota…
To może nie Claude’a – Claude’a, bo widzę, że oni się tak bardziej pozycjonują pod biznes i troszeczkę mniej pod konsumentów.
Ale że oni chcą, żebyś ty odpalał ChatGPT i żeby to była twoja…
Jan Kinal: I się nie ruszał.
Dawid: No tak, tak! I żebyś stamtąd się nie ruszał. Żebyś tam robił swoje prywatne rzeczy, tam żebyś miał moduł Health, zdrowie, tam żebyś miał swoją pracę, żebyś miał wszystko. I żeby to było twoje okno na internet.
I mi się wydaje, że w tym kierunku to ma prawo pójść.
Ale też trochę przerażające dla mnie to jest.
Jan Kinal: No, dla mnie też. W tym sensie, że kurczę, wychowaliśmy się w czymś innym zupełnie. I teraz prawdopodobnie doświadczymy takiej totalnej zmiany technologicznej, która bardzo dużo zmieni.
O tym, co mówiłeś – że mi się wydaje właśnie, że nie będzie stron internetowych w takim kształcie, jak dzisiaj – my nawet już zrobiliśmy ten pierwszy krok w tym kierunku.
EmbedBase: pierwsze kroki w nową erę
Dawid: Bo stworzyliśmy coś takiego – nazywa się to EmbedBase.com. To zamienia serwis na bazę wektorową. Czyli każdą stronę, jaką masz, zamienia na bazę wektorową.
Gdzieś tam przyszłościowo – zobaczymy, jak to szybko będzie się rozwijało, wszystko – właśnie planujemy, że ma to być taki serwis, gdzie za jego pośrednictwem zrobisz ze swojej strony czy ze sklepu internetowego takiego agenta AI. Po to, żeby się wpiąć właśnie do tych głównych asystentów, agentów – typu właśnie Gemini i tak dalej.
Więc co? Też w tym kierunku uważamy, że to pójdzie.
Ale nie komunikujemy tego jakoś zbyt głośno. Bo mówię: jak gdzieś tam jakiś czas temu żeśmy o tym mówili na jakichś konferencjach byliśmy czy gdzieś tam w kuluarach czy coś, to na nas patrzyli jak na idiotów.
Jan Kinal: Za wcześniej jest troszeczkę.
Dawid: No. I stwierdziliśmy, że nie ma co. Bo po prostu jesteśmy odbierani jako jacyś – wiesz – odklejący.
Ja nawet prywatnie gdzieś tam byłem – jakiś czas, to już z rok temu – i właśnie rozmawiałem sobie z kuzynem, który gdzieś tam prowadzi – czy tam – też sklep internetowy. Ja mówię, że moim zdaniem w przyszłości nie będzie sklepów jako takich. Że właśnie będziesz ten…
On: „Ja? Nie ma szans! Nie ma szans!”
A teraz właśnie mu ostatnio wysyłałem. Mówię: „Zobacz, że niedługo już będziesz dokonywał zakupów z Google’a i nawet nie trzeba będzie wchodzić na twój sklep”.
Jan Kinal: No.
Dawid: Więc zobaczymy, zobaczymy, jak to będzie. Na pewno te zmiany są bardzo duże.
Staramy się komunikować klientom w procesie sprzedaży – jak do nas ktoś się zgłasza, mamy tak ułożone, że tam na drugim etapie pokazujemy właśnie, do czego to wszystko dąży. I żeby nie myśleć tylko tu i teraz, ale żeby myśleć przyszłościowo.
Bo to, co jest dzisiaj – to naprawdę jesteśmy o krok przed dużymi zmianami. I szczególnie e-commerce – tutaj ja widzę ogromne zmiany.
Jan Kinal: Oj tak.
Dawid: To mi się wydaje, że jest temat już na kolejną rozmowę tak naprawdę. Godzinami moglibyśmy rozmawiać.
Ale znając statystyki, to myślę, że mało osób już dotarło tutaj do samego końca. Jak ktoś dotarł, to musi zasubskrybować – to taka kara za to, że wytrzymaliście z nami.
Podsumowanie i zakończenie
Jan Kinal: Słuchaj, Dawid, bardzo ci dziękuję za tą rozmowę.
Dawid: Weź, porób te najlepsze fragmenty tam na początek i…
Jan Kinal: To robimy, to widać, że ostatniego wywiadu nie słuchałeś. Rozdamię te książki – tam ze trzy książki. Jak ktoś dotarł do tego momentu, to musi wpisać, do której minuty dotarł. I powiedzmy, że tam trzy książki mamy do rozdania.
Słyszeliście – komentarze są wasze. Kto pierwszy, ten lepszy. Będziemy wysyłać i będę się kontaktować z tymi wytrwałymi.
Dawid, bardzo ci dziękuję za poświęcony czas i myślę, że bardzo ciekawą i kontrowersyjną rozmowę. Być może jeszcze będzie okazja, żeby zgłębić te tematy?
Dawid: Znaczy, okazja będzie na pewno. Bo widzimy po tych komunikatach od Google’a i tak dalej, gdzie zmierzamy. Mi się wydaje, że to – tak naprawdę – to może przerażać troszeczkę kogoś, kto nie śledzi tego na bieżąco. Nas to chyba pasjonuje. I tak naprawdę też musimy to śledzić.
Więc dla mnie to jest oczywista oczywistość, w jakim kierunku to idzie. Wystarczy chociażby te newsy Google’a z zeszłego tygodnia o tych protokołach poczytać – co oni wprost komunikują. Nawet o tym na LinkedIn-ie wrzucałem.
Ale zobaczymy, czy temat będzie chwytliwy, czy nie. Tak, zdecydowanie zmiany będą duże.
I jeżeli ktoś z was prowadzi jakiś biznes – czy to jako… Czy jakiś, cokolwiek, gdzie pozyskujecie klientów z internetu – to warto chwilę poświęcić, żeby się tym zainteresować. Bo z jednej strony jest dużo do stracenia, ale z drugiej strony jest dużo do wygrania.
Na ten moment mało firm się na to szykuje. Więc ktoś, kto szybciej zacznie się do tego szykować, ma szansę – ma szansę na tym dużo wygrać. I to też jest powiedzmy jakiś tam pozytyw w całym tym zamieszaniu, które nas czeka.
Jan Kinal: Tak. I tymi słowami możemy zakończyć.
Dziękuję bardzo, Dawid!
Dawid: Do zobaczenia, do usłyszenia!
Jan Kinal: Siemanko!
Dawid: Dzięki bardzo! Hej!
Łączymy SEO z optymalizacją pod silniki AI w ramach jednej usługi. Szczegóły: SEO i GEO.